Jak mózg wpływa na poród?
Nareszcie! Nadszedł wielki dzień Jack’a. Poprzedniego wieczoru Jessica, kładąc się spać, poczuła lekkie skurcze, a dzisiaj po przebudzeniu stwierdziła, że chyba zaczyna rodzić. Około południa skurcze stały się regularne i były znacznie bardziej nieprzyjemne, niż to sobie wyobrażała.
Myślała, choć nie było ku temu żadnych rozsądnych powodów, że będzie jej lżej, kiedy znajdzie się w szpitalu, ale zrezygnowawszy ze środka znieczulającego, czuje się teraz tak, jak gdyby wypruwano jej wnętrzności i może przekonać się na własnej skórze, co to radość rodzenia.
A co się w tym czasie dzieje z Jackiem, czyli dzieckiem?
Chociaż skupiamy się na odczuwanych przez jego matkę bólach porodowych, spróbujmy sobie jednak wyobrazić, co on przechodzi – trwające godzinami skurcze macicy miażdżą mu ciało i, coraz bardziej nasilając się, wpychają go w otwór mniejszy od obwodu jego głowy, prowadzący do kanału rodnego tak wąskiego, że zmienia się kształt jego czaszki, ściskają się barki, a z płuc wydobywa się płyn.
Narodziny są chyba najbardziej traumatycznym przeżyciem ze wszystkich naszych życiowych doświadczeń, a główna siła uderzenia skupia się na mózgu noworodka. Jego głowa, tak duża w porównaniu z resztą ciała, wpychana jest do kanału rodnego pierwsza i to ona najbardziej odczuwa potężne skurcze mięśni matczynej macicy.
Jeszcze gorzej jest przy porodzie pośladkowym, kiedy to głowa płodu wydostaje się na końcu, a dziecko może zahaczyć brodą o szyjkę macicy, skutkiem czego jego szyja wyciągnie się za bardzo, zanim uda się wydobyć głowę.
Podobne artykuły: | Polecamy: |



