Jednorazowe zaświadczenie o dysleksji
Od roku 2011 zaświadczenie o dysleksji uczeń będzie mógł uzyskać tylko do 6 klasy szkoły podstawowej. Zaświadczenie będzie ważne przez całe życie.
Od czasu pierwszych egzaminów końcowych w szkole podstawowej i gimnazjum w 2002 roku liczba osób otrzymujących zaświadczenia o dysleksji zaczęła gwałtownie wzrastać. W 2004 roku zaświadczenia o dysleksji zdobyło w Sopocie 48% uczniów szkoły podstawowej i 41% gimnazjalistów, ustanawiając krajowy rekord. Nie brakowało również zwolnień z egzaminu maturalnego. Dłuższy czas odpowiedzi, nie obniżanie ocen za błędy czy możliwość wypełnienia arkusza na komputerze to oferowane przez zaświadczenie ułatwienia. Ponad 5 lat temu MEN zaczęło honorować zaświadczenia o dyskalkulii (problemy z podstawowymi działaniami matematycznymi), a opinia publiczna zaczęła się zastanawiać, czy nie jest to przepustka dla dzieci bez zaburzeń, ale za to niechętnych do nauki na tym poziomie, co wszyscy.
Dysleksja w opinii publicznej
Temat już od paru lat jest drażliwy – można spotkać się z wielką niechęcią zarówno dorosłych jak i uczniów do osób ubiegających się dotychczas o zaświadczenie. Często komentarze na temat stereotypowego „lenistwa” dyslektyków przekraczają granicę przyzwoitości. Jak zauważył w 2007 roku Parlament Europejski, ok. 10% dzieci w UE (bo tyle jest dzieci z dysleksją) jest dyskryminowanych z powodu problemów w nauce, które nie mają podłoża emocjonalnego, tylko medyczne.
Polecamy: objawy dysleksji.
Pytanie zatem: jak sprawić, by z ulg korzystali tylko Ci, którzy naprawdę tego potrzebują, czyli uczniowie z zaburzeniami dyslektycznymi? Jak uniknąć błędnych diagnoz i sytuacji, w których zaświadczenia wydawane są lekką ręką, pod naciskiem rodziców lub ze względu na niepubliczny charakter szkoły? Jak odróżnić prawdziwe zaburzenia od zwykłych problemów z nauką?
Podobne artykuły: | Polecamy: |



