Dysleksja nie jest chorobą, lecz pewnymi trudnościami, które wynikają ze swoistej odmienności budowy mózgu i innego od zazwyczaj występującego sposobu przetwarzania informacji. W wielu domach nauka czytania odbywa się według tego samego schematu – dziecko otrzymuje od rodzica wybrany tekst, najczęściej z podręcznika szkolnego, po czym odczytuje go pod bacznym okiem dorosłego, który często wytyka dziecku na bieżąco popełniane błędy. Ta sytuacja jest z gruntu nie tyle niekorzystna dla nauki czytania, co niebezpieczna.
We współczesnym szkolnictwie problem dysleksji staje się coraz głośniejszy. Poruszają go wszyscy zainteresowani, tzn. dzieci, rodzice, nauczyciele i Ministerstwo Edukacji Narodowej. Niestety brakuje tu pytań dotyczących kwestii wpływu dysleksji na dalszy rozwój osób, które otrzymają zaświadczenie o byciu dyslektykiem.